poniedziałek, 7 lipca 2014
30.06. 2014 WARSZTATY Z GALERIĄ RACZEJ
30 czerwca odbyły się pierwsze warsztaty przygotowujące do sierpniowej wystawy. Spotkanie poprowadzili założyciele poznańskiej Galerii Raczej - Agnieszka Szablikowska i Łukasz Trusewicz. W kompaktowym skrócie przedstawili działalność galerii, która głównie ukierunkowana jest na sztukę nowoczesną, oraz opowiedzieli o tym, co znaczą dla nich działania performatywne, którymi przede wszystkim zajmuje się ich galeria.
O tym, jaka jest rola artysty w tego rodzaju sztuce, o jej znaczeniu i o tym jaką materię może on stanowić mogli się przekonać na własnej skórze uczestnicy spotkania. Każdy z nas miał możliwość wzięcia udziału we własnym, stworzonym w błyskawicznym tempie performensie i każdy udowodnił, że takie pojęcia jak kreatywność i nieograniczona wyobraźnia nie są mu obce.
czwartek, 3 lipca 2014
24.06.2014 OSTATNIE WARSZTATY PRZETWARZANIA OPOWIEŚCI - GRUPA NARAMOWICE
24 czerwca odbyły się ostatnie warsztaty przetwarzania opowieści prowadzone przez Agnieszkę Grodzińską oraz Anię Czaban i Sylwię Czubałę.Uczestnicy mieli za zadanie dojść do finalnego już skompletowania tworzonych przez siebie zinów, bazując na zdjęciach, wycinkach z gazet, na tym co mieli na sobie, ale i także w sobie, czy też we własnej kieszeni...
Zaczęło się od okładkowych autoportretów...
Oraz na wyszukiwaniu inspiracji..
Pomysłów nie brakowało,
A dalsze etapy powstawania zinów do obejrzenia w fotogalerii.
15.06.2014 - RELACJA Z OSTATNIEGO SPOTKANIA PRZETWARZANIA OPOWIEŚCI - GRUPA ARSENAŁOWA
Podczas przedostatnich warsztatów z cyklu Przetwarzanie Opowieści, razem z Łukaszem Surowcem zmierzyliśmy sie z próbą przedstawienia naszych projektów, idei i problemów związanych z Arsenałem i zbliżającą się powoli sierpniową wystawą.
Miejscem, które miało szczególnie skupić naszą uwagę było puste miejsce na ścianie, z której został chwilę wcześniej zerwany tynk, jako próba wygrzebania tego, co działo/dzieje się w Galerii. Dziura długości mniej więcej czterech, pięciu metrów miała być punktem, w którym każdy z nas pozostawi po sobie jakiś ślad. Ślad, który zaraz po powstaniu zostanie paradoksalnie zamalowany. Osobiście spodobała mi się ta forma ekspresji, w końcu nie zawsze wszystko musi być widoczne jak na dłoni. Łukasz nazwał to nowym modelem archiwizacji, który przy jednoczesnej obecności pozostaje niewidoczny. Cały pomysł miał podkreślić charakter projektu jako pozostawienie po sobie naszego śladu w Arsenale.
Pracowaliśmy głównie na fotografiach, które zebraliśmy podczas ostatnich warsztatów. Pomysły były różne...Jednym z nich była biblioteka obrazów, w pakiecie razem z panią "biurową", która udostępniałaby nam obrazy do domu. A cała koncepcja opierałaby się na tym, że do galerii przychodziłoby się nie po to, by obrazy oglądać, ale by je wypożyczać na określony czas (w zależności od potrzeb). Swojego rodzaju fundamentem tego pomysłu jest czas, a właściwie jego brak. Czas, którego brakuje nie tylko odwiedzającym galerię, ale i niekiedy kuratorom czy krytykom sztuki, co może czasem równać się chociażby z nieumiejętnością dogłębnej czy rzetelnej analizy dzieła. Takie oswojenie się z obrazem we własnym otoczeniu być może sprawiłoby w jakimś stopniu, że powierzchnia krytyki sztuki nie byłaby taka śliska, a balansowanie po niej z pewnością byłoby łatwiejsze.
Inspiracją dla kolejnego pomysłu była gra. Gra, która odbywa się wewnątrz instytucji, ale też gra, która przekracza samoistnie jej granice. Padła propozycja wstawienia do gabinetu dyrektora na czas wystawy stołu do ping-ponga. Poza tym, że ilustrowałby zaistniałą sytuację, potencjalnie służyłby jako miejsce do rozładowania energii.
Niektóre z naszych pomysłów, które zostały zarchiwizowane pod warstwą tynku i zostaną pod nią na zawsze, będzie można być może ujrzeć w mniejszym czy większym stopniu na wystawie końcowej, o czym każdy z nas przekona się już (miejmy nadzieję) na własne oczy.
Koniec końców, nie da się chyba zupełnie uciec od kontekstu Arsenału, od naszych oczekiwań, naszego stosunku do niego i pytań, które cały czas pojawiają się na horyzoncie. Sami w końcu zdecydujemy i w takiej a nie innej formie zaprezentujemy, co wpiszemy w naszą lokalną tożsamość.
Miejscem, które miało szczególnie skupić naszą uwagę było puste miejsce na ścianie, z której został chwilę wcześniej zerwany tynk, jako próba wygrzebania tego, co działo/dzieje się w Galerii. Dziura długości mniej więcej czterech, pięciu metrów miała być punktem, w którym każdy z nas pozostawi po sobie jakiś ślad. Ślad, który zaraz po powstaniu zostanie paradoksalnie zamalowany. Osobiście spodobała mi się ta forma ekspresji, w końcu nie zawsze wszystko musi być widoczne jak na dłoni. Łukasz nazwał to nowym modelem archiwizacji, który przy jednoczesnej obecności pozostaje niewidoczny. Cały pomysł miał podkreślić charakter projektu jako pozostawienie po sobie naszego śladu w Arsenale.
/fot. Zdzisław Orłowski/
Pracowaliśmy głównie na fotografiach, które zebraliśmy podczas ostatnich warsztatów. Pomysły były różne...Jednym z nich była biblioteka obrazów, w pakiecie razem z panią "biurową", która udostępniałaby nam obrazy do domu. A cała koncepcja opierałaby się na tym, że do galerii przychodziłoby się nie po to, by obrazy oglądać, ale by je wypożyczać na określony czas (w zależności od potrzeb). Swojego rodzaju fundamentem tego pomysłu jest czas, a właściwie jego brak. Czas, którego brakuje nie tylko odwiedzającym galerię, ale i niekiedy kuratorom czy krytykom sztuki, co może czasem równać się chociażby z nieumiejętnością dogłębnej czy rzetelnej analizy dzieła. Takie oswojenie się z obrazem we własnym otoczeniu być może sprawiłoby w jakimś stopniu, że powierzchnia krytyki sztuki nie byłaby taka śliska, a balansowanie po niej z pewnością byłoby łatwiejsze.
/fot. Zdzisław Orłowski/
/fot. Zdzisław Orłowski/
Koniec końców, nie da się chyba zupełnie uciec od kontekstu Arsenału, od naszych oczekiwań, naszego stosunku do niego i pytań, które cały czas pojawiają się na horyzoncie. Sami w końcu zdecydujemy i w takiej a nie innej formie zaprezentujemy, co wpiszemy w naszą lokalną tożsamość.
środa, 11 czerwca 2014
LETNI ROZKŁAD JAZDY
Serdecznie zapraszamy na letnie spotkania LOKALSÓW!

Przed nami ważne wydarzenie – wspólnymi siłami będziemy
organizować wystawę prac osób zaangażowanych w projekt – uczestników i
artystów. Jej wernisaż już 29 sierpnia, zatem najwyższa pora, by zabrać się za
przygotowania:) Poniżej przedstawiamy terminy (bardzo ciekawych!) zajęć,
podczas których z różnych źródeł dowiemy
się jakie aspekty należy uwzględnić
organizując wystawę oraz jak sprawić, by była interesująca i przyciągała zafascynowanych
odbiorców.
30.06.2014 r. (Galeria Miejska
Arsenał) ------> godz. 17:00 – warsztaty dla dzieci; godz. 18:00 – zajęcia dla dorosłych; prowadzenie: Agnieszka Szablikowska, Łukasz Trusewicz (Galeria Raczej)
Poznańska Galeria Raczej ukierunkowana jest na sztukę
nowoczesną. Promuje głównie działania performatywne, w których występujący
przed widzami artysta jest jednocześnie autorem i samą materią sztuki. Dla
założycieli galerii istotne jest ukazywanie różnorodności twórczości o
charakterze krótkotrwałym (efemerycznym).”Raczej” angażuje się w wydarzenia
kulturalne w Polsce i za granicą. Współpracuje też z artystami z różnych
zakątków świata, w tym z Wielkiej Brytanii, Finlandii, Chin czy Tajwanu.
05.07.2014 r. (Galeria Miejska
Arsenał) ------> godz. 13:00 - wspólne
spotkanie dla dzieci i dorosłych; prowadzenie: Sebastian Cichocki
Sebastian Cichocki to socjolog, krytyk i kurator
sztuki. Do roku 2008 pełnił funkcję dyrektora bytomskiego Centrum Sztuki
Współczesnej Kronika, a obecnie pracuje w warszawskim Muzeum Sztuki
Nowoczesnej. Był kuratorem wielu prestiżowych wystaw w Polsce i za granicą,
m.in. wystaw Moniki Sosnowskiej oraz Yael Bartany, organizowanych w ramach
Biennale w Wenecji. Zasłynął także jako redaktor katalogów i antologii, a
przede wszystkim autor licznych tekstów, które zostały przetłumaczone na wiele
języków.
07.07.2014 r. (Galeria Miejska Arsenał) ------> godz. 16:00 – warsztaty
dla dzieci; godz. 17:00 – zajęcia dla dorosłych; prowadzenie: Zdzisław Orłowski
Zdzisław Orłowski – poznański fotograf, członek i
wieloletni prezes Okręgu Wlkp. Związku Polskich Artystów Fotografików w
Poznaniu. Zajmuje się fotografią kreacyjną, także o charakterze reklamowym. W przeszłości
współtworzył i współprowadził znaczącą galerię, Galerię Fotografii „Od Nowa” w
Poznaniu. Uczestnik wielu wystaw krajowych i zagranicznych, m.in. historycznie przełomowej „Polska Fotografia
Intermedialna lat 80 – tych”. Był kuratorem wystaw organizowanych w ramach Biennale
Fotografii w Poznaniu. Publikuje swoje prace w wydawnictwach o sztuce i
związanych z fotografią.
14.07.2014 r. (Galeria Miejska Arsenał) ------> godz. 16:00 – warsztaty
dla dzieci; godz. 17:00 – zajęcia dla dorosłych; prowadzenie: Paweł Garus, Jerzy Woźniak (mode:lina architekci)
(aranżacja wystaw)
mode:lina architekci – poznańskie studio zajmujące się
projektowaniem i aranżacją wnętrz budynków oraz ich elewacji. Założyciele mode:liny
deklarują, że do każdego projektu podchodzą z otwartym umysłem, a wsłuchując
się w potrzeby odbiorcy starają się go pozytywnie zaskoczyć. O swych
działaniach mówią następująco: „Wielokrotnie
posuwamy się do eksperymentu, by móc zaskoczyć samych siebie, tym samym jeszcze
bardziej zaskoczyć naszego klienta”.
Udział w zajęciach jest oczywiście bezpłatny!
1.06.2014 PRZETWARZANIE OPOWIEŚCI - GRUPA ARSENAŁOWA
Punktem
wyjścia ostatnich warsztatów, które odbyły się w Arsenale 1 czerwca 2014, była
próba stworzenia definicji, a raczej re-definicji Arsenału. Przede wszystkim z
perspektywy architektonicznej, ale także tej społecznej, dla nas bardzo ważnej.
Zaczęło się od krótkiego wstępu Łukasza Surowca, który specjalnie na tą okazję
przygotował taką oto niespodziankę dla wszystkich uczestników:
Czy zamalować na biało..
/fot.
Zdzisław Orłowski/
I tym
sposobem niczym inspekcja inżynierska trzymając w rękach plan galerii,
ruszyliśmy na kontrolę...
Czy
zlikwidować..
Czy
przemalować..
/fot.
Marta Krzyszowska/
Czy zamalować na biało..
Wyobrażaliśmy
sobie migoczące ekrany..
I
spotkaliśmy stałych okolicznych bywalców...
Ta podróż
po Arsenale była bardzo istotna, bo to od niej będzie zależeć, jakie potrzeby w
nas się jeszcze pojawią, które pomysły zakiełkują, a które odejdą na
drugi plan. Drugim punktem wyjścia warsztatów jest znalezienie wspólnej bazy,
która mogłaby połączyć czasem różne i odstające od siebie sposoby myślenia
użytkowników. I nie chodzi tu, aby kogoś na siłę przekonywać do konkretnej
idei, ale żeby nasz sposób myślenia płynął tym samym, wspólnym prądem.
Wyjście z
galerii uświadomiło mi istnienie dużej ilości wspomnianych wyżej potrzeb i
roszczeń przeciętnego odbiorcy, które mogą się zrodzić w naszej głowie, podczas
takiej podróży po Arsenale. Ale należałoby też zadać pytanie, czy od razu
wielka rewolucja, a mówiąc dosłownie zrównanie galerii z ziemią ma tak naprawdę
sens? Może łatwiej by było spojrzeć na nią z dystansem, z przymrużeniem
oka, jako na obiekt, który widzimy po raz pierwszy?
Ważną
konkluzją naszego spotkania było także to, że galeria nie musi być wcale
atrakcyjna dla wszystkich odbiorców. I głównym jej celem, nie musi być dążenie
do ciągłego wzrostu liczby odwiedzających. Ważne, aby nie zamykać się w
hermetycznym kręgu, ale żeby drzwi galerii otwarte były dla odbiorców z różnych
grup społecznych, aby umożliwić im stawianie pytań i tym samym wkład w jej
kształtowanie.
Każdy z
nas zna podstawowe zasady funkcjonowania galerii, jej schematy działania, na
które być może warto by było spojrzeć z drugiej strony, nawet jeśli będzie się
ona wydawała abstrakcyjna. Tylko w ten sposób możemy odświeżyć nasze myślenie,
niekoniecznie łącząc to od razu z dosłownym przemalowywaniem fasady budynku.
Podczas
dyskusji zastanawialiśmy się też wstępnie nad kształtem wystawy, która będzie
miała miejsce w sierpniu. Istotnym i dającym do myślenia faktem jest możliwość
wykorzystania nie tylko całej przestrzeni galerii, ale także jej okolic w
przestrzeni miejskiej.
Jestem (i
myślę że nie ja sama) bardzo ciekawa całego procesu powstawania wystawy, tego
co się na niej znajdzie i w jaki sposób przestrzeń galerii zostanie
wykorzystana. W końcu to my, widzowie będziemy ją konstruować i być może
tworzyć od nowa, niekoniecznie z młotkiem w ręce.
/Marta
Krzyszowska/
30.05.2014 PRZETWARZANIE OPOWIEŚCI Z GRUPĄ JEŻYCKĄ
30 maja, podczas ostatnich jeżyckich warsztatów przetwarzania opowieści, uczestnicy mogli się sprawdzić w kolejnej, nowej roli. Wcielając się w role dekoratorów wnętrz i architektów, mając do dyspozycji całe zaplecze plastycznych materiałów, grupa Jeżycka stworzyła, a raczej odtworzyła swoje jeżyckie domy, mieszkania, swój domowy kąt. Kąt, który tylko im jest najlepiej znany, włączając w to najmniejsze detale, począwszy od wazonu z kwiatami na stole, na fakturze podłogi skończywszy...Wyobraźnia nie znała granic, w ruch poszły nożyczki, kleje, gąbki, kartony, plastelina i kolorowe flamastry a efekty poniżej!
wtorek, 3 czerwca 2014
28.05 PRZETWARZANIE OPOWIEŚCI Z GRUPĄ NARAMOWICKĄ
28 maja podczas pierwszych warsztatów przetwarzania opowieści z artystką Agnieszką Grodzińską zaczęliśmy tworzyć nasze pierwsze ziny. Podczas pracy zostały wykorzystane nie tylko zdjęcia naramowickich rejonów, ale także przeróżne przedmioty podkreślające i charakteryzujące ich twórców.
Zapraszamy już na kolejne warsztaty, podczas których ziny będą dalej zwiększać swoją objętość! Czas i miejsce: 14 czerwca godz. 14.00 Szkoła Podstawowa nr 48.
Zapraszamy już na kolejne warsztaty, podczas których ziny będą dalej zwiększać swoją objętość! Czas i miejsce: 14 czerwca godz. 14.00 Szkoła Podstawowa nr 48.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
